Wiecie co mnie najbardziej dobija?
To, że tak na prawdę niczym się nie różnię od wszystkich innych ludzi na ziemi. Że też jestem słaba, materialne rzeczy są dla mnie najważniejsze i w ogóle nie przejmuję się innymi. Czytam teraz "Igrzyska Śmierci". To naprawdę cudowna książka. I tak wiele możemy się nauczyć. To jest to , do czego możemy doprowadzić, jeśli wciąż będziemy tacy, jacy jesteśmy. Chciałabym być inna. Ale też jestem słaba. Czasem zastanawiam się po co my się tyle staramy. Tyle uczymy, tyle martwimy, tyle użalamy, tyle planujemy, denerwujemy się. Nasza przyszłość może wyglądać tak jak w tej książce i nie wiem, czy będziemy mieli odwagę się przeciwstawić. Może wybuchnąć wojna, może się stać tyle rzeczy. Dlatego powinniśmy się przejmować nie pieniędzmi, nie wyglądem, nie opinią innych, ale tym co sami tworzymy i co możemy zmienić - światem, w którym żyjemy. Kocham Katniss, czasem chciałabym być taka jak ona. Chociaż może ona wcale nie jest idealna? Ale potrafi się przeciwstawić. Wyłamać się. Potrafi być inna niż wszyscy. Za to ją cenię. Dlatego nie chcę oglądać filmu, bo w mojej wyobraźni ona jest zupełnie inna niż w filmie. Moim zdaniem Jennifer nie pasuje do tej roli.
No ale cóż. Ja nie mogę nic zmienić.
Czasem showbiznes mnie denerwuje. A tak właściwie to dziennikarze. To przez nich ludzie myślą, że aktorzy i piosenkarze, którzy też są ludźmi, też popełniają błędy, są kimś, kogo powinniśmy naśladować. Ale tak nie jest. Dlatego też wcale jakoś bardzo nie ciągnie mnie do filmu. No i książka jest ZAWSZE 1384776764738257809218473902748617382647632958601564088106584016806584168106584`645 razy fajniejsza niż film. I może zmienić już na zawsze moje wyobrażenie o Katniss. A nie chce tego, bo w mojej głowie jest idealna.
No ale: życie nie jest sprawiedliwe, nigdy nie będzie.
^totsiens^